jest wtorek, domyślny dzień tygodnia. pan Chenryk, jak tysiące innych, jedzie tramwajem do swojego biurka by przy nim usiąść. od przystanku przechodzi po linie dogodnie wiodącej do biurowca. pan Chroman modli się o nagłą 17:00 ale nie wie, że Bóg jest tu tylko na dzieło i relokacji wskazówek nie ma w obowiązkach.